Moje dziecko nie chce się uczyć … i ma same pały 0
Pod artykułem pt. Moje dziecko nie chce się uczyć pojawiło się kilka dramatycznych komentarzy. Rodzice załamują ręce nad postępami w nauce swoich dzieci, a właściwie braku tych postępów. Co można Wam poradzić?
Na początek trzeba dobrze rozeznać sytuację szkolną dziecka i podjąć odpowiednie kroki. Konkretniej mówiąc należy podjąć kroki RADYKALNE.
Osobiście widzę dwie przyczyny braku postępów w nauce. Pierwsza – szkoła właściwie uczy w 90% niepotrzebnych rzeczy. W zasadzie po wyrzuceniu z programu większości podręczników spokojnie można nauczyć się każdego przedmiotu. Inna sprawa, że niektóre przedmioty to też jedna wielka bzdura. Stąd prosty wniosek, że dziecko jest zwyczajnie zniechęcone uczeniem się bzdetów. Wiem, że ciężko może być przekonać dziecko do uczenia się niepotrzebnych rzeczy, ale jeśli już jest w szkole, to nalegał bym, żeby jakimkolwiek sposobem, ale nakłonić dziecko do nauki. Tak na zasadzie ZZZ. Tutaj ważne jest, aby wykazać się mądrością i próbować udowodnić dziecku pożytek nie tyle z samej suchej wiedzy, ale z faktu co traci nie kończąc szkoły jeśli zawali jakiś przedmiot. W istocie jest to przyspieszona i bolesna lekcja odpowiedzialności.
Skoro więc szkoła uczy niepotrzebnych rzeczy – oto propozycje:
- Uświadom dziecku, że skoro jest w szkole, to musi zaliczyć pewne minimum. Jeżeli jest oporne, nakłoń go do uczenia na zasadzie ZZZ (Zakuć Zaliczyć Zapomnieć). Wiedza książkowa w życiu dorosłym rzadko jest wykorzystywana. Liczą się raczej umiejętności praktyczne.
- Pomagaj dziecku w nauce. Wtedy łatwiej będzie mu nauczyć się na pamięć paru niepotrzebnych książek. Cały czas przypominaj mu o niskiej wartości wiedzy szkolnej
Poza tym nie przejmuj się tak bardzo precyzyjnym uczeniem dziecka definicji, wzorów itd. Najważniejsze o czym musicie razem pamiętać to trzy litery: Z, Z i Z!.
Kanał RSS komentarzy
Nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy(a)!