Promocja przedszkoli w telewizji 2
Gdybyś nie wierzył, że ludzie są permanentnie manipulowani przez wszystkie telewizje, to wiedz, że Ministerstwo Edukacji płaci Twoimi pieniędzmi za wypranie ci mózgu za 732 tys. zł. Co kosztuje aż tyle kasy? – “Promocja przedszkoli”. Urzędasy z Ministerstwa w porozumieniu z urzędasami z TVP wymyślili, że Hanka Mostowiak przy pomocy księdza z “Plebanii” będą wciskać Ci kit. Nie ważne teraz czy samo w sobie posyłanie dziecka do przedszkola jest dobre czy złe. Chodzi o sam fakt manipulacji. Niczego nieświadomy nałogowy telewidz będzie gapił się i łykał bezmyślnie idee serwowane przez Ministerstwo.
Zawsze twierdziłem, że telewizja to narzędzie kłamstwa i manipulacji. Teraz macie kolejny dowód, że to fakt. Ludzie uwierzą we wszystko co im poda telewizja. Niby wiemy, że telewizja kłamie jak to było za komuny, a mimo to uparcie wierzymy w brednie wypowiadane przez nich. Manipulacja telewizyjna jest bardzo sprytnie ukryta. Wśród filmowych dialogów pojawiają się wątki promujące określone zachowania. To tak jak po “Tańcu z gwiazdami” nagle masy zaczęły chodzić do szkół tańca. Kompletny bezsens. Czy wcześniej przed programem ludzie nie mieli pragnienia żeby nauczyć się tańczyć? Nie! To telewizja tak wyprała im mózgi, że nagle poczuli nieodpartą potrzebę nauki tańca. Tym tropem idzie Ministerstwo i chce wsadzać rodzicom do głowy swoje poronione pomysły. Ministerstwo uparcie chce wyrobić w rodzicach określone postawy i zachowania. Teraz nie możesz nie posłać dziecka do przedszkola, bo “nie będzie uspołecznione”. To niczym nie poparta brednia. Einstein i Edison byli uczeni w domu i czy możemy powiedzieć, że byli gorsi od innych? Czy że nie byli wrażliwi społecznie? Szkoda słów na prawdę na takie akcje. Nie neguję posyłania dziecka do przedszkola, chociaż sam tego nie robię, ale każdy z rodziców ma święte prawo decydowania o swoim dziecku i ja szanuję decyzje rodziców, którzy chcą posłać dziecko do przedszkola. Prawo decyzji jednak pozostaje w gestii rodziców, a nie urzędasów.
Panowie urzędnicy! Dajcie nam spokój!
Brzmi trochę jak z cyklu teorii spiskowych, ale osobiście zgadzam się, że rodzice sami powinni decydować. Przecież w końcu to oni biorą odpowiedzialność za swoje dzieci a nie rząd.
Wiesz, jeśli na działanie Ministerstwa dowody w postaci dokumentów czy umów to nie jest to już “teoria” spiskowa, a spisek.