Nie dotykaj bo zepsujesz! 3
To słowa, które cisną nam się na usta przy każdej okazji, kiedy dziecko dotyka rzeczy, które chcemy ocalić przed dewastacją. Małe dziecko ciągle słyszy “nie ruszaj”, “zostaw to”. Rodzice na każdym kroku zwracają maluchowi uwagę, żeby jednak zostawił pewne przedmioty w spokoju. Tutaj jest jednak mały problem, który polega na tym, że te zwroty nie istnieją w słowniku dziecka. To oczywiście moja ironia, ale takie wrażenie może odnieść rodzic, który po całych dniach upominania widzi, że ono nic nie daje. Oczywiście można na siłę zakazać dziecku dotykania różnych przedmiotów, ale należy zastanowić się najpierw jakie skutki to przyniesie.
Chcę przypomnieć, że takie dotykanie wszystkiego dookoła jest dla dziecka nieustającą lekcją. Ono w ten sposób poznaje swoje otoczenie. Przy czym chyba bardziej destrukcyjne są sposoby chłopców niż dziewczynek.
W sprawie nauki przez dotyk jest dwie strony medalu. Jedna to przedmioty, które chcemy ocalić od zniszczenia, a druga to to, że zależy nam na prawidłowym rozwoju dziecka. Co jest rozwiązaniem? Oczywiście kompromis. Tzn. niektóre rzeczy należy schować, a inne zostawić.
Kilka prostych rad jak uniknąć zniszczeń a jednocześnie pozwolić dziecku prawidłowo się rozwijać
- Zasada nr 1 to to, że przedmioty w zasięgu dziecka muszą być dla niego bezpieczne. Wszystkie małe i ostre przedmioty są dla dziecka niebezpieczne. Czyli chowamy wszystkie kuleczki, szpilki, noże, nożyczki itp.
- Cenne przedmioty jak biżuteria, telefony komórkowe po prostu schowaj gdzieś gdzie dzieci nie mają dostępu.
- Jeżeli już oczyścisz mieszkanie z cennych i niebezpiecznych przedmiotów, nie denerwuj się, jeśli dziecko coś zniszczy. Te zniszczenia muszą być wliczone w ryzyko zawodowe rodzica.
- Daj dziecku więcej swobody. Dzieci, które mogą doświadczyć więcej poprzez swoje zmysły rozwijają się lepiej i szybciej.
Fot.: slightlywinded
No właśnie dla nas to nie do końca zrozumiałe ale dziecko w ten sposób poznaje świat i się uczy. Ja mojej 2 letniej córce sama daję prawie wszystko co jest dla niej nowe oprócz rzeczy, które mogłyby wyrządzić jej krzywdę. Może dzięki temu zna już mnóstwo dosyć trudnych wyrazów:-)
Dziecko uczy się w ten sposób, bo jego umysł nie rozumie pojęć abstrakcyjnych. Dorosłemu powie się – nie ruszaj bo to jest kruche i wie co to znaczy. Pytanie skąd wie? Czy nie stąd, że w dzieciństwie zbił surowe jajko?
Smucą mnie widoki rodziców chodzących krok w krok za dzieckiem i mówiących ciągle – zostaw, nie ruszaj, pobrudzisz się. A co?! Niech się pobrudzi! Ręce i buzię się umyje a ciuchy wypierze. Jaki to problem?
rozwijajac godny uwagi post – thanks